Soja – zdrowa czy niezdrowa?

Soja – samo zdrowie czy biznes?

dr Izabela Dobrowolska

W ciągu ostatnich 20 lat soja została okrzyknięta cudowną rośliną współczesnego świata. Ale nie każda soja jest zdrowa. Czasem powoduje alergie i zaburzenia gospodarki hormonalnej.

W Stanach zjednoczonych od 1992 do2006 roku inwestycje w przemysł sojowy i reklamę tej rośliny zwiększyły zyski w tym sektorze z 300 milionów dolarów do 4 miliardów dolarów rocznie.
Od 2000 do 2007 roku na rynku amerykańskim pojawiło się ponad 2700 nowych produktów na bazie soi lub zawierających soję. Rynki europejskie również nie pozostają w tyle. W sprzedaży powszechnie dostępne są takie produkty, jak olej, mleko, mięso sojowe, tofu, jogurty sojowe, mieszanki zastępcze dla niemowląt na bazie soi. Białka sojowe powszechnie są stosowane jako dodatek do niemal każdego produktu spożywczego (wiążą wodę).
Niestety, większość ” soi na rynku światowym pochodzi z upraw GMO (organizmy modyfikowane genetycznie). Uprawy takie są tańsze i bardziej wydajne, dzięki częstym opryskom Roundupem, problem jednak w tym, że ten szkodliwy dla zdrowia herbicyd pozostaje w soi i jest przez nas zjadany wraz z ziarnami. Ponadto jeśli zjadamy soję GMO, niektóre nasze bakterie jelitowe mogą produkować z soi alergizujące białko, które nawet po zaprzestaniu spożywania soi będzie alergiorodne.
Szczególnie poważny problem stanowią mieszanki zastępcze dla niemowląt. W mleku sojowym dla niemowląt stwierdza się 80-200 razy więcej manganu niź wmleku kobiecym. Niedojrzała wątroba niemowląt nie jest w stanie metabolizować takich ilości manganu, dlatego w surowicy dzieci karmionych „mlekiem” sojowym stwierdza się podwyższone poziomy tego pierwiastka. Zbyt wysokie poziomy manganu w surowicy krwi wzywają niekorzystnie na delikatne tkanki niemowląt, w tym na mózg. Mogą też prowadzić do patologicznych zaburzeń centralnego systemu nerwowego, a objawytych zaburzeń mogą być odczuwalne dopiero w późniejszym wieku. Mieszanki zastępcze na bazie soi są szczególnie bogate w fitoestrogeny. Mleko sojowe zawiera nawet 20 000 razy więcej estrogenów niż mleko kobiety. Ze względu na wysoki poziom estrogenów dzienna porcja mleka sojowego wypijana przez niemowlęta, w przeliczeniu na masę ich ciała, zawiera równowartość 5 pigułek antykoncepcyjnych. Prawdę mówiąc, soja niemodyfikowana genetycznie również nie jest zdrowa. Jej ziarna zawierają tzw. antysubstancje odżywcze. Należą do nich saponiny, hemaglutynina, fitoestrogeny, inhibitory proteaz, goitrogeny, szczawiany, fityny. Saponiny zmniejszają napięcie powierzchniowe i działają podobnie jak detergenty. Powodują wzrost przepuszczalności błon komórkowych, co może wywoływać uszkodzenia komórek. Ponieważ zwiększają przepuszczalnośćna-błonka jelit, powodują zwiększone przenikanie do krwiobiegu toksyn i alergenów. Hemaglutynina powoduje zlepianie się czerwonych krwinek, przez co zmniejsza absorpcję tlenu przez krwinki, a tym samym zaburza transport uenu do tkanek naszego organizmu, czyniąc go mniej efektywnym. Z kolei goitrogeny hamują produkcję hormonów tarczycy, powodując zaburzenia metabolizmu jodu. Efektem tego jest gorsze funkcjonowanie tarczycy. Natomiast fityny wiążą jony metali, przez co uniemożliwiają ich wchłanianie, a przecież wiele z jonówmetali (wapnia, żelaza, cynku czy magnezu) jest niezbędnych do normalnego funkcjonowania naszego organizmu. Jest to szczególnie groźne dla wegetarian, bowiem spożywanie mięsa zmniejsza ten negatywny efekt fityn. Warto też wiedzieć, że zawarte w soi fitoestrogeny przypominają kobiece estrogeny i są rozpoznawane przez receptory dla estrogenów. Powodują zaburzenia gospodarki hormonalnej organizmu, mogą wywoływać niepłodność. Sprzyjają też rozwojowi nowotworów piersi. Wypijanie przez kobietę dwóch szklanek mleka sojowego dziennie wystarczy, by spowodować poważne zaburzenia cyklu menstruacyjnego.
Jednak nie wszystkie produkty na bazie soi to samo zło. Dość liczna grupa produktów uzyskiwanych z niemodyfikowanej genetycznie soi stanowi źródło bardzo cennych składników odżywczych. Są to produkty z soi fermentowanej.Długa i powolna fermentacja powoduje redukcję niekorzystnych antysubstancji odżywczych, inicjuje powstanie substancji korzystnych. Do pro duktów takich, opartych na fermentowanej soi, należą sos sojowy (tylko uzyskiwany tradycyjnymi metodami!), miso – solona pasta o konsystencji masła, czy natto – kleiste fermentowane ziarna o silnym zapachu sera. Jedną z najważniejszych zalet fermentowanej soi, zwłaszcza natto, jest witamina K2, która działa na zasadzie synergii z witaminą D3, stanowiąc podstawę prewencji osteoporozy, chroni też przed chorobami serca i zapobiega chorobom degeneracyjnym mózgu. Nazwa „witamina K” pochodzi od słowa „koagulacja” i odzwierciedla jej znaczącą rolę w zapobieganiu koagulacji krwi (zlepianiu się składników krwi). Z tego powodu enzym uzyskiwany z natto, o nazwie nattokinaza jest skutecznym środkiem rozrzedzającym krew. Z powodzeniem stosuje siego jako całkowicie bezpieczną alternatywę takich środków, jak rozrzedzająca krew aspiryna.

POLSKA DZIENNIK ZACHODNI 2 marca 2012 | 89

About these ads
This entry was posted in foods. Bookmark the permalink.

One Response to Soja – zdrowa czy niezdrowa?

  1. loto says:

    Nazwa witaminy nie pochodzi od koagulacji bo w innych językach tez jest witamina K a koagulacje pisze się inaczej. Można tez było wspomnieć ile pieniędzy USA wydaje na promowanie nabiału i mięsa.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s